Jeszcze w XVI wieku leczenie dentystyczne nieomal nie istniało. Najlepszym remedium na ból zęba było jego pozbycie się. Wielu ludzi w tamtych czasach nie miało wielu zębów i nawet nie było to źle widziane. W końcu skoro nikt nie miał dostępu do leczenia, gdyż nauka w tym względzie była w powijakach, to niemalże każdy nie miał jakiegoś zęba. Wyobraźcie sobie w takim razie, jak wielkie musiało być zdumienie ówczesnych lekarzy, gdy rozniosła się fama o chłopcu, który urodził się ze złotym zębem

Całe zdarzenie miało miejsce na terenie dzisiejszej Polski w roku 1593. Wtedy to rozniosła się plotka o niebywałym chłopcu, który posiada złotego zęba. Ów chłopiec nazywał się Christoph Müller i mieszkał we wsi Ostroszowice pod Dzierżoniowem. W tamtych czasach, jak zostało już wspomniane, nie były znane sposoby wytwarzania ani zakładania sztucznych koron. Zewsząd do wsi poczęli zjeżdżać się znakomici uczeni, lekarze oraz arystokraci. Oczywiście wszystko w celu zbadania magicznego zęba, z którym chłopiec miał się urodzić.

Ząb uznano za prawdziwy

Złoty ząb młodego Christopa oglądali uczeni z Wrocławia, Brzegu, Nysy, Świdnicy, szanowani z Uniwersytetu Helmstedt, a nawet Laurentius Scholz znany jako wybitny wrocławski lekarz i botanik. Każda z mądrych głów musiała przyznać, iż… ząb jest prawdziwy. Ząb trzonowy wydawał się być w stu procentach złoty. Ponadto niepodważalnym dowodem poświadczającym na prawdziwość zęba była kondycja finansowa rodziny. Müllerowie byli ubogą, chłopską rodziną, a ojciec stolarz z pewnością nie byłby w stanie zapewnić synowi zęba z tak drogiego kruszcu.

W jaki sposób taki ząb mógł powstać?

Na temat powstania zęba wysnuto wiele teorii. Domyślacie się, że skoro sama sytuacja była wyjątkowa, to i tłumaczenia musiały być równie interesujące. Pierwsza z teorii głosiła, iż ząb musi być darem boskim i zwiastuje złote lata dla Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ząb powstał dzięki odpowiedniej koniunkcji pomiędzy ciałami niebieskimi w dniu urodzenia chłopca – ze względu na wyjątkowe ustawienie wydarzył się cud. Kolejna teoria prawiła o tym, że ząb stał się złoty, dlatego że jego matka w trakcie ciąży usilnie myślała o złocie i bogactwie, co wpłynęło na nienarodzone dziecko. Ostatnia i o dziwo chyba najbardziej sensowna teoria, wskazywała na to, iż ząb został pokryty złotem dzięki piciu wody z sudeckich potoków, w której mogły znajdować się drobiny złota.

To w końcu złoty czy nie złoty?

Po przeczytaniu poprzedniej części artykułu, można odnieść wrażenie, iż złoty ząb był pierwszym w historii niewyjaśnionym, stomatologicznym cudem. Jednakże historia ta jest zwyczajnie opisem wielkiego oszustwa, które zostało odkryte w drastyczny sposób. Pewnego dnia pewien śląski szlachcic, chcąc obejrzeć złoty trzonowiec, przywołał do siebie Christopha. On nie miał wcale ochoty pokazywać mu zęba i odmówił otwarcia ust. Jako że szlachcic był upojony alkoholem i nie baczył na konsekwencje dla chłopca, ubódł go sztyletem w policzek. Rana była na tyle poważna, że wezwano do jej zszycia chirurga. Szczęśliwie dla nauki, a tragicznie dla chłopca, poprzez dźgnięcie ostrym narzędziem ząb został uszkodzony. Okazało się, iż był on genialną mistyfikacją, a ząb został po prostu pokryty złotą blaszką. Zarówno Christoph jak i jego rodzice z powodu oszustwa zostali dotkliwie ukarani. Nigdy jednak nie odnaleziono sprawcy tego zamieszania, który pokrył ząb złotem i sprezentował je rodzinie. A szkoda, gdyż prawdopodobnie był pierwszą osobą, która mogłaby przyczynić się do szybszego rozwoju protetyki na świecie. Prawdopodobnie w ukryciu zaśmiewał się ze wszystkich, którzy przez wiele lat nie potrafili odkryć jego oszustwa.